29 listopada 2017

Zamek Rocchetta Mattei

Zaledwie godzinę drogi od Bolonii, w północnej części Apeninów Tosco-Emiliano znajduje się niezwykłe miejsce - Rocchetta Mattei. 
Rocchetta Mattei leży na skalistym wzgórzu, widocznym tylko dla tych, którzy mają cierpliwość i chęć, by je odnaleźć.
O tym miejscu wiem już kilka lat, nawet dwa razy miałam rezerwacje na wejście do środka, ale dopiero w lutym tego roku udało mi się tam wybrać.
Rochetta Mattei to unikatowy zamek, którego widok sprawi, że staniesz z otwartą buzią. Jest to jeden z najpiękniejszych zamków we Włoszech.
Patrząc na Rochetta przychodzą na myśl bawarskie zamki Ludwiga, które zainspirowały sen Disney i miliony dziecięcych marzeń.
Jego wieże i iglice przypominają zamek Królewny Śnieżki, wspaniała fuzję różnych gatunków: średniowiecznego, mauretańskiego i germańskiego gotyku.

Ta ekscentryczna budowla została zaprojektowana przez tajemniczego hrabiego Cesare Mattei, osobowość, którą warto dokładnie poznać. 

Cesare Mattei urodził się w Bolonii w 1809 roku.
Był jednym z założycieli banku, politykiem, znanym lekarzem, literatem, intelektualistą i i bliskim przyjacielem papieża.
Głównym wydarzeniem, które odcisnęło duże piętno w jego życiu i doprowadziło do budowy Rocchetta Mattei była śmierć matki.
Wydarzenie to wytworzyło w Cesare głęboką nieufność do medycyny tradycyjnej.
Po śmierci matki, Cesare skupia się wyłącznie na medycynie alternatywnej: elektrohomeopati. Medycyna ta jest oparta na granulatach homeopatycznych, wzbogaconych o elektryczność. Jej celem jest przywrócenie równowagi między ładunkami elektrycznymi ciała i doprowadzenie chorej części ciała do stanu neutralnego.
Mattei wybiera lokalizację jego kliniki, kupuje w 1850 roku ziemię, na której stały ruiny starożytnej twierdzy w Savignano. Zamek należał wcześniej do Matilde z Canossy. 

I jeszcze w tym samym roku, kładzie tam pierwszy kamień zamku, który nazwa "Rocchetta".
Nie robi to w byle jaki dzień. Wybiera 11 listopada 1850 roku, podczas pełni czarnego księżyca, który uważany jest za alchemików i kabalistów, za idealną noc na początek nowej drogi.
Teren też został wybrany nie bez powodu.
Zamek znajduje się pomiędzy 2 rzekami Reno i Limentra (według niektórych źródeł to punkt energetyczny terenu) na przeciwko świętej góry Montovolo.

Cesare osobiście zarządzał całą konstrukcją. 
Na stałe osiedla się tam w 1859 roku. Żyje tam aż do śmierci.
Jego pacjentami byli Ludwik III z Bawiery i car Aleksander II. Sukces tych zabiegów był ogromny i natychmiastowy: granulaty były sprzedawane na całym świecie, szczególnie w Chinach i Indiach.
Mattei założył pierwszą prawdziwą międzynarodową firmę farmaceutyczną, cytowaną przez Dostojewskiego w "Braciach Karamazow".


Ze względu na umiejętności medyczne hrabiego w Riola na przestrzeni lat zamieszkało dużo bogatych i sławnych, którzy próbowali wyleczyć się z chorób za pomocą jego leków. W Riola zbudowano również stację (choć nie była ona w oryginalnym projekcie ) i Grand Hotel. W pobliżu Rocchetta, znajduje się kilkanaście budynków zbudowanych w stylu mauretańskim. Budynki te, miały pomieścić pacjentów Rochetta Mattei.

Remedium hrabiego Cezara Matteia wciąż jest produkowane i sprzedawane dzisiaj w Niemczech, Indiach i Anglii (nie wiadomo, czy technika produkcji jest zgodna z oryginalnym projektem).
Po śmierci Cesare Rocchetta Mattei nie miała się dobrze: w czasie II wojny światowej była okupowana i poważnie uszkodzona przez niemieckie wojska. 

W latach sześćdziesiątych mieściła się tam restauracja i hotel, a w 1989 roku została zamknięta wraz ze śmiercią ostatniego właściciela. Została ponownie otwarta dla publiczności w 2015 roku.

Zamkowe elewacje są imponujące.
Każdy z pokojów, od pozostałych różni się dekoracyjnymi detalami. 

Niesamowita dbałość o szczegóły i kształty form.
Te zbudowane przez hrabiego (niektóre zostały ukończone przez przybranego syna Mario Venturoli) zaskakują zwiedzającego również przez wykorzystane materiały.
Wizyta w zamku przeniesie Cię w magiczną atmosferę, w której nic nie jest tym, czym sie wydaje. Mozaiki to nie mozaiki, ale freski. Gobeliny to nie gobeliny, ale malowidła. Białe  modrzewiowe głazy nie są z kamienia, ale z drewna. Sufit nie jest pokryty drewnem, ale płytą gipsowo-kartonową. I tak dalej.


Możemy spotkać w zamku liczne symbole ezoteryczne i masońskie.


W środku Rocchetta Mattei możemy podziwiać wewnętrzne dziedzińce, które przypominają te z Alhambra w Granadzie o typowo arabskim wystroju.

Myślę, że te zdjęcia Wam pokażą na tyle, że zrozumiecie mój zachwyt.
Zapraszam ;-)







ADRES
Ostatecznie Rocchetta Mattei otwarto ponownie dla publiczności 9 sierpnia 2015 roku, dzięki interwencji Fundacji CARISBO.
Zamek jest czynny tylko w soboty i niedzielę od godziny 9:30 do 13:00 i od 15:00 do 17:00(ostatnia wizyta o 15:00) wyłącznie z wcześniejszym zarezerwowaniem biletu (czas trwania wizyty z przewodnikiem - 1.5 godzinny).
Trudno jest znaleźć miejsce na ostatni moment, ponieważ zwykle są wyprzedane co najmniej kilka tygodni przed.
Koszt wizyty wynosi 10 € za osobę.
W pierwszą niedzielę miesiąca wejście jest bezpłatne (bez przewodnika), ale rezerwacja jest obowiązkowa. Zarezerwować trzeba tutaj.
 

JAK DOJECHAĆ ?
Droga Sp62
40030 Grizzana Morandi(BO)
Polecam wynająć samochód.
Jeśli nie ma takiej możliwosci to pozostaje pociąg.
W Bolonii trzeba wsiąść do pociągu w kierunku Riola. 
Z dworca W Riola do zamku Rochetta Mattei nie ma transportu, spacerkiem 45 minut.
 

GDZIE ZJEŚĆ ?
Bar Trattoria Cinzia
Località Riola Ponte 1,
40030 Grizzana Morandi BO
Telefon, radzę zarezerwować 0039 339 507 3192


Spodobało się ? Podaj dalej!
 

Polecam również:
Dozza - galeria sztuki na świeżym powietrzu
Jak zwiedzać Rawennę ? Wywiad z przewodniczką licencjonowaną
Le Due Torri - symbol Bolonii
Sanktuarium Madonna di San Luca
Siedem sekretów Bolonii, o których dowiesz sie od jego mieszkańca
Karnawał w Cento

 
Zapraszam do dołączenia mojej grupy facebookowej - Włochy po mojemu ;-)

Zapraszam do polubienia mnie na Facebooku lub google+, dziękuję za odwiedziny :-)

4 komentarze:

  1. Prezentuje się świetnie, aż Wam zazdroszczę, że mogliście zobaczyć to na własne oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lal, piekne miejsce. I jakie pysznosci. Zdecydowanie warto tam pojechac :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście, piękny. I to wnętrze... <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak cudownie byłoby się tam znaleźć właśnie w tej chwili... rozmarzyłam się <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.
Cieszę się, że tu jesteś :-)
Jeszcze bardziej się ucieszę, jeśli zostawiasz ślad po sobie.